Była sobota. Jak co tydzień, Dorota wybierała się na basen. Spakowała najważniejsze rzeczy, ubrała się, przeczesała włosy i szybko wyszła z domu. Miała nadzieję zrelaksować się po ciężkim tygodniu pracy, dlatego też postanowiła wyjść jeszcze przed południem, by uniknąć tłumu ludzi na pływalni. Wszystko toczyło się jak w każdą sobotę. Dojazd, kasa, ta sama pani w okienku. W końcu weszła do szatni, energicznie zdjęła z siebie koszulkę, ściągnęła spodnie, ubrała w czerwony, dwuczęściowy strój, przyjrzała się swojemu odbiciu w lustrze. Była bardzo zgrabna, miesiące ćwiczeń na basenie robiły swoje. Miała jędrne piersi i pośladki, uwielbiała je dotykać i masować. Dorota zorientowała się, że za chwilę wybije dwunasta, dlatego ruszyła w stronę wejścia na basen. Odetchnęła z ulga, kiedy zobaczyła, że prócz jej i ratownika, nie ma tam nikogo. Ratownik oczywiście przykuł jej uwagę – był nowy, na dodatek przystojny, wysportowany, wysoki. Miał piękne oczy i uśmiech, który wręcz onieśmielał Dorotę. Przywitała się grzecznie i weszła do wody, zapominając o ratowniku. Pływała, nie myśląc o niczym, jednak czując się dziwnie. Ktoś ciągle przyglądał się jej ruchom. Ratownik przez cały czas siedział na ławce, wpatrując się w nią w jak zaczarowaną. Dorotę aż przeszedł dreszcz, oczywiście, tak jej się podobał, aż naszły ją grzeszne myśli, jednak starała się go zignorować i oddać się swoim czynnością. Kiedy dobijał pierwsza, postanowiła wyjść z basenu, a zauważywszy, że ratownik gdzieś zniknął, mogła bez skrępowania wyjść z wody. Weszła do szatni, nikogo nie było, słychać było wyłącznie muzykę dobiegająca z pływalni. Wymyła ciało pod prysznicem i ruszyła w stronę swojej szafki. Zbliżała się do niej, aż nagle na swoich biodrach poczuła czyjeś dłonie. Read the rest of this entry »