Archive for Październik, 2009

Pociągiem do Łeby można wygodnie dojechać wagonem sypialnianym z południa Polski. Wsiadasz wieczorem, rano jesteś na miejscu- wyspana i wypoczęta….Pod warunkiem, że człowiek kładzie się grzecznie spać. A jak tu spokojnie spać wiedząc, że jedzie się na szalone wakacje…?
Z Agnieszką zaliczyłyśmy sesję wyjątkowo szybko, więc już w połowie czerwca miałyśmy wolne. Długo nie musiałyśmy się zastanawiać, co zrobić z wolnym czasem. Kierunek był jeden: Bałtyk- złoty piasek, słońce i opalone „ciacha” dookoła.
Ostatnie zakupy przed wyjazdem, sesja upiększająca u kosmetyczki, pośpieszne pakowanie i wieczorem gotowe do odjazdu oczekiwałyśmy na peronie na przyjazd pociągu do Łeby. Jak to zwykle bywa pociąg przyjechał z 30 min opóźnieniem, ale nic nie mogło popsuć nam humoru.
Wchodziłyśmy pospiesznie do naszego wagonu, szukając przedziału sypialnianego nr 5. Obok inni „wczasowicze” szykowali się do zajęcia swoich łóżek w przedziałach. Aga od razu wypatrzyła dwóch przystojniaków, którzy zajmowali przedział obok nas.
- Pewnie też jadą do Łeby- powiedziała szukając jakby potwierdzenia u mnie.
- Obyś miała rację- odparłam zamykając za sobą drzwi do naszego przedziału.
W naszym „gniazdku” było dość sympatycznie jak na warunki, które oferuje PKP. Dwa nowe łóżka, czysta pościel, stoliczek, nastrojowe lampki, klimatyzacja- jednym słowem- pełen komfort.
- Zajmuję na dole- oznajmiłam, jednocześnie rzucając rzeczy na łóżko. Read the rest of this entry »



Jurek i Jola byli już małżeństwem od ponad pięciu lat. Nadal się kochali i nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Jednak początkowa fascynacja mijała i czuli jakiś niedosyt, więc gdy Jurek pewnego dnia przeczytał w czasopiśmie dla panów o swingersach i zaproponował żonie by może i oni spotkali się z jakąś inną parą, to ona nawet nie zaoponowała. Po kilkunastu minutach poszukiwań w internecie znaleźli jedno ogłoszenie z ich miasta.
Zajechali przed dom położony eleganckiej dzielnicy willowej. Jolka pociągnęła za sobą lekko wahającego się męża i nacisnęła guzik dzwonka przy furtce. Zaraz rozległo się bzyczenie odblokowanego zamka i po schodkach weszli przed drzwi wejściowe, w których już stał lekko przy kości wąsaty gospodarz. Mógł mieć z pięćdziesiąt lat sądząc po siwych włosach i postępującej łysinie.
- Witam, proszę do środka – powiedział lustrując wzrokiem Jolkę, ubraną nader skromnie.
Weszli do elegancko urządzonego domu. W salonie czekał na nich stół zastawiony przekąskami, a gospodarz zaproponował coś mocniejszego do wypicia. Jurek próbował odmówić, tłumacząc się, że prowadzi, ale gospodarz powiedział, że przecież mogą zostać do rana. Usiedli na szerokiej skórzanej kanapie. Jolka ulokowała się pomiędzy obu panami, a żona Andrzeja Alicja zajęła miejsce obok Jerzego. Panowie popijali whisky, a panie martini i rozmowa jakoś zaczynała się kleić. Jola głośno śmiała się z żartów gospodarza i zupełnie nie reagowała na jego łapę, która głaskała ją po nagim udzie. Read the rest of this entry »